Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2013

Szaleństwo czy religia?




Kocham czytać. Zdarza się, że mam na to mało czasu, ale jeśli takowy znajdę to ciężko oderwać mnie od lektury. Ostatnią książką jaką przeczytałam jest "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa i mogę ją śmiało polecić osobom, które szukają odpowiedzi na wiele pytań związanych z rzekomym istnieniem Boga. Przedstawia polemikę między wiarą a nauką, zderzenie dwóch przeciwstawnych rzeczy, o co nie łatwo. Napisana w bardzo ciekawy sposób, podaje mnóstwo naukowych przykładów, ale i niepodważalnych dowodów. Autor nie jest natarczywy, ani oskarżający. Tłumaczy cierpliwie, przedstawia jak wiara wpajana nam od małego wpływa na nasze dalsze życie.





Śmiało polecam, dla mnie była czymś w rodzaju "uderzenia w głowę". W pamięci utkwił mi jeden ważny cytat - odważny, ale i prawdziwy - „jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia, nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie, nazywamy to religią".

Autor jako ateista podkreśla, że niewiara w dzisiejszych czasach jest potępiana, jednak niewierzący mogą być szczęśliwi i spełnieni, ponieważ nie są skrępowani przez dogmaty wymyślane przez księży na przestrzeni wieków po to, aby utrzymać władzę.
Książka bardzo pomogła mi także w rozmowach z rodziną, przestałam się bać odrzucenia ich oskarżeń oraz braku argumentów na to, że powinnam wierzyć. Oczywiście - były krzyki! "Nie tak Cię wychowywaliśmy, kim Ty jesteś?". Mama płakała. Tata nie odzywał się kilka dni. W większości myśleli o tym, co reszta rodzinny i inni ludzie powiedzą, jeśli nie będę chodziła do kościoła i mówiła otwarcie, że instytucja kościelna to dla mnie bullshit! Ale nie podali mi ani jednego sensownego argumentu abym co niedzielę wznosiła wzrok ku ołtarzowi. Nie jest mi to potrzebne do szczęścia, proste.
Może ktoś czuł takie same wątpliwości i obawy przed przyznaniem się przed rodziną co ja. Wszystkim tym, serdecznie polecam dzieło Dawkinsa.
Wszystkim pozostałym, także. Książka wydaje się być jedną z podstawowych pozycji we współczenym świecie, świecie, w którym odchodzi się od tradycji i dąży do samorealizacji. Samorealizacja z kolei wymaga odrzucenia ograniczeń.